500 plus, mieszkanie plus, socjalizm bis… (archiwalny, lipiec 2016)
Gospodarka , Uncategorized / Maj 15, 2017

Nim przejdę do sedna, od razu zaznaczam, że nie jestem jakimś „PO-wcem” – ani „zaKODowanym”, ani zwykłym. Nie jestem też żadnym „czerwonym”, „zielonym”, ani tym bardziej jakimś innym „nowoczesnym”. I choć pisuję akurat na łamach Tygodnika Ilustrowanego, nie jestem także „z tych od Kukiza”. Po prostu mam komfort bycia niezależnym i  bezpartyjnym.  Zatem na rzecz, nad którą teraz się pochylam, patrzę wyłącznie od strony – nazwijmy to –  racjonalno-ekonomicznej. Jak wiadomo, 1-go kwietnia br. ruszył rządowy program „500 plus”. Jego autorzy i zwolennicy w wypowiedziach coraz mocniej akcentują, że środki skierowane do rodzin są istotną ulgą w kosztach wychowania dzieci, ale przede wszystkim, że poprzez dokonywane za nie zakupy, przyczynią się do ożywienia rynku i gospodarki. Jakby zapomina się, że jednak pierwotnym i głównym założeniem tego programu było przecież zmotywowanie Polaków do posiadania większej liczby potomstwa. Takie zachowanie nasuwa podejrzenia, że oto twórca programu sam stracił wiarę w osiągnięcie założonego celu w zadowalającym stopniu i dla odwrócenia uwagi próbuje przykryć go efektami ubocznymi. Zwiększenie liczby urodzeń jest niewątpliwie problemem palącym. W Polsce współczynnik dzietności (TFR – Total Fertility Rate) wynosi zaledwie 1,29. Podaje on ilość dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym (15-49 lat). Jego pożądaną  wielkością jest przynajmniej…

Film ze spotkania z red. Wojciechem Sumlińskim w Ciechanowie 4.06 2016r.
Relacje z wydarzeń / Maj 15, 2017

W czerwcu br. (4.06) odbyło się kolejne spotkanie współorganizowane przeze mnie pod egidą Ciechanowskiego Klubu Tygodnika „Najwyższy Czas!” wraz ze Stowarzyszeniem Narodowy Ciechanów. Temat – „Prawda NIEoczywista”, czyli retrospekcja działalności publicystyczno-dochodzeniowej znanego dziennikarza śledczego, Wojciecha Sumlińskiego, w połączeniu z promocją jego najnowszej książki – „Pogorzelisko”. Zapraszam do obejrzenia relacji i podzielenia się uwagami na dole pod linkami filmu. Tomasz J.Ulatowski, czerwiec 2016 Część pierwsza: Pytania z sali

Film ze spotkania z red. Stanisławem Michalkiewiczem 11.04 2016r. Ciechanów
Relacje z wydarzeń / Maj 15, 2017

Zorganizowałem i szczęśliwie poprowadziłem spotkanie z panem Stasiem w Ciechanowie AD 2016, w dniu 11 kwietnia pt. „Wieczór teorii spiskowych”. Sala Wydziału Ekonomii PWSZ wypełniona (130 osób), emocjonujące wystąpienie gościa, żywiołowa dyskusja. W szczególności polecam część trzecią od minuty 22.56 (ostro!) Oficjalnie – spotkanie w ramach cyklu prowadzonego przez Ciechanowski Klub Tygodnika „Najwyższy Czas!”, tym razem wespół ze Stowarzyszeniem Narodowy Ciechanów. Zapraszam do obejrzenia i wysłuchania relacji w trzech odsłonach. Autor filmu: Jacek Ślubowski. I oczywiście liczę na komentarze… Tomasz j.Ulatowski, kwiecień 2016

EURO-UŁUDA… (archiwalny, 15 marca 2016)
Gospodarka / Maj 15, 2017

Sprawa przyjęcia przez Polskę euro w miejsce złotego na razie ucichła. Pamiętamy, że w ostatnich kampaniach wyborczych – prezydenckiej i parlamentarnej – zarówno Bronisław Komorowski, PO, jak i środowiska z nimi powiązane − wspólnie deklarowały wolę jak najszybszego przeprowadzenia tego procesu. Niewykluczone też, że sprawa powróci jako „karta przetargowa” jeszcze za kadencji tego rządu i kto wie, czy pod naciskiem jakichś argumentów „nie do odrzucenia” nie zacznie on zmieniać swojego dotychczasowego stanowiska. Zwłaszcza, że euro jest przecież walutą polityczną, do czego postaram się nawiązać na zakończenie. Rafał Antczak – członek zarządu Deloitte Business Consulting – udzielając wywiadu podczas debaty Warsaw Enterprise Institute 18. maja 2015r., argumentował, że Polska powinna jak najszybciej przyjąć euro, aby cytuję: „mogła być zabezpieczona przed atakami spekulacyjnymi” oraz że „za lat 5-7 będziemy w o wiele gorszej sytuacji ekonomicznej, co spowoduje, że możliwości wejścia do strefy euro będą dużo gorsze”. Z kolei członek zarządu NBP, pani prof. Małgorzata Zaleska − jeszcze wcześniej, też w jednym z wywiadów − powiedziała, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy przeważają korzyści czy koszty przyjęcia europejskiej wspólnej waluty, „ale powinniśmy cały czas pracować, aby być gotowi wstąpić do strefy euro”. Czy Państwo słyszeli podobne bzdury w eksperckim wydaniu? − Nie wiemy,…

"Bez Unii nie ma życia !"… (archiwalny, 2.02 2016r.)
Gospodarka , Polityka / Maj 15, 2017

Nasze członkostwo w Unii Europejskiej, jak wiadomo, trwa już 11 lat z okładem. Próżno jednak szukać w oficjalnych źródłach pełnego i rzetelnego rachunku zysków i strat z naszej obecności i współpracy w tych strukturach w ciągu całego minionego okresu. A przecież monitorowanie i obiektywna ocena sensu tego procesu − jego wpływu na rozwój państwa oraz nakreślenie dalszych perspektyw – powinny być jednym z głównych zadań rządu, o ile ten poważnie i uczciwie traktuje/traktował swoją funkcję, a przede wszystkim zbiorowy wysiłek reprezentowanych obywateli. W 2014r. – w momencie najwłaściwszym na takie podsumowanie pierwszej dekady – zamiast tego przez kraj przetoczyły się okolicznościowe festyny, pikniki z pseudo-konferencjami i pseudo-sympozjami, odpowiednio oprawione propagandowo w mainstreamowych mediach. „Pseudo”, bo jak nazwać spotkania, podczas których informacje podawane są w sposób selektywny – przeważnie same korzyści − a prelegenci obrażają się za kłopotliwe pytania o pełne koszty, do których wyraźnie nie są przygotowani, albo czegoś się boją? „Naukowe”?.. Na stronach ministerstw – gospodarki (obecnie: rozwoju), finansów, spraw zagranicznych, można było znaleźć zaledwie ogólny rachunek przepływów pomiędzy Polską a UE (ostatnio publikacje w większości gdzieś poznikały). Pozostałe dane − niewiele poważniejsze od raczej zabawnych „argumentów”, które do chwili obecnej widnieją na www.uniaeuropejska.info.pl. Dobrze, że są jeszcze niezależne…

Dlaczego rynek powinien być wolny?.. (archiwalny, 12.01 2016)
Społeczeństwo / Maj 15, 2017

Parę lat temu, miałem okazję uczestniczyć jako obserwator w spotkaniu pewnego senatora z wyborcami. Spotkanie odbywało się w sali domu parafialnego, udostępnionej na tę okoliczność. Żeby nie tworzyć niepotrzebnych zadrażnień, celowo nie podam nazwy miejscowości – umówmy się, że było to po prostu w województwie mazowieckim. Ów parlamentarzysta, podający się i uchodzący za bardzo, ale to bardzo prawicowego, w pewnym momencie zaskoczył mnie taką oto konkluzją; „(…) W kwestii wolnego rynku powiedzmy sobie wprost − rynek to przecież jest COŚ, a nie KTOŚ – więc jak COŚ może samo siebie regulować, skoro nawet człowiek niejednokrotnie sam sobie nie jest w stanie pomóc? Nie łudźmy się – dodał − ktoś tym wolnym rynkiem musi pokierować, on nie może być zostawiony tak sam sobie.” W tym momencie prawicowy pan senator nie był wcale oryginalny w swojej wypowiedzi, bo niemal identyczną usłyszałem już wcześniej z ust wysokiego SLD-owskiego działacza – tamta jednak aż tak mnie nie zaskoczyła. Sęk w tym, że „prawicowość” z zasady − z dawna w zachodniej cywilizacji przyjętej – to nie tylko deklarowanie chrześcijańskiego systemu wartości, przywiązanie do tradycji i narodowej historii, ale także dążenie do określonego modelu gospodarki – właśnie z rynkiem opartym na wolności zawierania umów, na swobodzie…

STREFY DLA "SPECJALNYCH" (archiwalny, grudzień 2015)
Gospodarka / Maj 15, 2017

W okolicach, gdzie pomieszkuję, istnieją dwie specjalne strefy ekonomiczne. Ciechanów (razem z Mławą, Płońskiem i Ostrołęką) – jak od kilku lat widnieje w internecie − należy do Warmińsko-Mazurskiej SSE. Mieszkańcy raczej tego nie odczuwają – ponad połowa w ogóle o tym nie wie. Na obrzeżach pobliskiego Przasnysza znajduje się natomiast tzw. Przasnyska Strefa Gospodarcza, a w niej podstrefa TSSE Europark-Wisłosan. Podobno władze powiatu przasnyskiego zawarły umowy z 28. inwestorami, ale przez 5 lat na miejscu pojawiło się zaledwie kilka obiektów. Zaczęło się w Shannon Według oficjalnych źródeł zaczęło się od irlandzkiego Shannon. To tam w 1958r., na terenie upadłego transatlantyckiego portu lotniczego, utworzono specjalną enklawę gospodarczą, do której zaczęto sprowadzać ze świata − bez celnych procedur − rozmaite komponenty, by następnie wytworzone z nich wyroby również na cały świat eksportować. Firmy rejestrujące się i działające w Shannon korzystały także z ulg podatkowych. Celem było ratowanie regionu przed kryzysem – umożliwienie zatrudnienia byłym pracownikom lotniska poprzez nadanie mu nowej funkcji. Projekt powiódł się znakomicie i znalazł wielu − mniej lub bardziej udolnych − naśladowców. Dziś na całym świecie funkcjonuje z różnym skutkiem przeszło 3000 specjalnych stref ekonomicznych (SSE) w ponad 130. krajach. W rzeczywistości pomysł gospodarczego ożywiania obszarów w oparciu o…

„NISZCZYCIELSKIE HIPERMARKETY" (archiwalny, 1.12 2015)
Gospodarka / Maj 15, 2017

Wielu na nie psioczy, ale jednocześnie nie wyobraża sobie zakupów bez nich. Spójrzmy chłodnym okiem na kilka obiegowych opinii w kwestii tzw. sklepów wielkopowierzchniowych. „To obcy kapitał, chcący zniszczyć polski handel” Sieci handlu wielkopowierzchniowego najczęściej kojarzą się z hipermarketami (sklepami o powierzchni powyżej 2,5 tys. m kw.), chociaż należą tu także nieco mniejsze − supermarkety, również oferujące w większości towary szybko-zbywalne tzw. FMCG. Istotnie − większość jest powiązana z obcym kapitałem, ale są też przecież dobrze prosperujące polskie m.in. „Piotr i Paweł”, „Alma”, „Bomi”. Znacznie niższe ceny w dużych jednostkach nie wynikają bynajmniej z chęci prowadzenia „wojny dumpingowej” z lokalnym drobnym handlem, w sąsiedztwie którego takie podmioty powstają, ale z faktu obracania przez nie większą masą towarową i uzyskiwania tym samym większych rabatów u swoich dostawców. Wiele sieci w ogóle wyeliminowało szczebel hurtu z prowadzonej przez siebie polityki zaopatrzeniowej, korzystając bezpośrednio z własnych wyspecjalizowanych producentów oraz własnych magazynów rozdzielczych, co jeszcze bardziej obniżyło koszty. Z prawdziwym dumpingiem mamy do czynienia faktycznie tylko wtedy, gdy jednostka sprzedaje towary taniej, niż sama je nabywa i gdy robi to celowo, by zaszkodzić rywalom. Takie zachowanie jest jednak zbyt ryzykowne – straty na sztucznie zaniżanych cenach mogą okazać się nie do odrobienia. Gdy firma…

Dlaczego Niemcy rządzą Europą (…czyli czym wyżej – tym gorzej ) archiwalny, 5.10 2015
Polityka / Maj 15, 2017

Do tego tekstu – słowo daję – siadałem bez zamiaru kontynuowania wątku inwazji imigrantów na Europę. Wystarczy, że dominuje on we wszystkich popularniejszych serwisach od miesięcy. A jeśli Bruksela wcieli w życie swój scenariusz przyjęcia i „kwotowego” rozlokowania wszystkich przybywających z Bliskiego Wschodu „jak leci” w państwach członkowskich Unii – to zanosi się, że temat będzie jeszcze „gorący” przez kolejne nie tylko miesiące, ale nawet długie lata. Co więcej – medialnym manipulatorom, zajmującym się odwracaniem publicznej uwagi od spraw drażliwych dla władzy, a polokowanym przez swoich mocodawców po różnych stacjach i redakcjach – przybył w ten sposób nowy instrument mącenia w głowach. Obok odgrzewanych na zawołanie: aborcji, odmienności seksualnych czy pedofilii w Kościele – mają wreszcie coś świeższego, w sam raz do szufladki pod nazwą „Polak ksenofob” – „Bać się czy nie bać muzułmanów?” W n-rze 35. Tygodnika Ilustrowanego, obszernie i – jak sądzę – dość jasno przedstawiłem, że większość imigracyjnego napływu to wędrówka po zasiłki, a nie żadne „uchodźstwo”. Zresztą, jest bardzo proste i skuteczne narzędzie sprawdzenia, kto i po co w tej masie przybywa na nasz kontynent. Wystarczy, żeby władze Niemiec obniżyły u siebie świadczenia socjalne dla obcokrajowców do poziomu 150-200 euro. Założę się, że kolosalna większość arabskiej…

Wojna czy socjal? Klęska ideologii (archiwalny, 22.09 2015)
Społeczeństwo / Maj 15, 2017

Europa przeżywa prawdziwą inwazję imigrantów. Media donoszą, że ich liczebność idzie już w setki tysięcy. Jak wiadomo prym wiedzie ludność z Bliskiego Wschodu – przede wszystkim z owładniętej wojną domową Syrii. Standardowy obraz, jaki wyłania się z oficjalnego przekazu – to postać utrudzonego tułaczką uchodźcy, często ciągnącego za sobą równie utrudzoną rodzinę, chcącego jak najszybciej zdobyć schronienie, by rozpocząć nową, normalną egzystencję – bezpiecznie mieszkać, pracować i spokojnie żyć – tyle, że na przeszkodzie wciąż staje wszechobecna ksenofobia. Zaledwie szczątkowo, gdzieś zupełnie z boku i jakby wstydliwie, przedzierają się nieco inne informacje, przedstawiające ów obraz jako znacznie bardziej złożony. Oto 11. września br. jeden z portali internetowych przekazał wiadomość, że rodzina syryjskich uchodźców − dopiero co osiedlona na terenie parafii w Śremie – potajemnie uciekła do Niemiec. Śremska parafia, jako jedna z pierwszych w Polsce, odpowiedziała na apel papieża Franciszka o wzięcie w opiekę przez każdą lokalną wspólnotę wiernych, choćby jednej imigranckiej rodziny. Tamtejszy proboszcz żali się – „przecież otrzymali mieszkanie o przyzwoitym standardzie wraz z wyposażeniem, pracę, dzieciaki nawet dostały rowery, a wyjechali nagle – żeby choć list pożegnalny zostawili”. Natomiast pani z fundacji „Estera”, zajmującej się sprowadzaniem do Polski rodzin z Syrii, tłumaczy, że „tak nieracjonalne zachowanie” może…