A pani redaktor tego nie wie…

12. stycznia br. Radio Zet wyemitowało wywiad redaktor Beaty Lubeckiej z Sebastianem Pitoniem, przywódcą „Góralskiego Veta” – protestu przedsiębiorców z Podhala. Społeczny zryw przeciwko bezprawnemu i bezsensownemu blokowaniu ludzkiej przedsiębiorczości – ludzie domagają się zdrowego rozsądku w rządzeniu! Zasiadłem więc z zaciekawieniem by posłuchać, ale zakończyłem niestety z negatywnymi emocjami. Podziwiam opanowanie i erudycję zaproszonego gościa, natomiast nie do zaakceptowania dla mnie jest „silenie się” na – modny ostatnio – styl agresywnego prowadzenia wywiadów przez gospodarzy programów. Styl, w którym zamiast dążenia do uzyskania obiektywnego przekazu dla swoich odbiorców, prowadzący za wszelką cenę stara się pokazać swoją wyższość nad bodaj każdym rozmówcą. Dobrze, jeśli faktycznie by ją posiadał, ale przy ewidentnych brakach merytorycznych i warsztatowych wygląda to żałośnie. Moje zniesmaczenie sięgnęło zenitu zwłaszcza przy pytaniu – wcale niewyglądającym na prowokacyjne – „Ale pan ma jakieś dowody, że rząd drukuje pieniądze czy to jest pana domniemanie?..” Zresztą zobaczcie sami na dołączonym niżej nagraniu: Do tego momentu trwałem w przekonaniu, że taki rodzaj niewiedzy może cechować jakąś część tzw. prostych ludzi z ulicy, ale nie przedstawicieli mediów, którym powierzono przecież odpowiedzialną misję rzetelnego informowania opinii publicznej. Śpieszę zatem uwiadomić, zarówno panią redaktor Lubecką jak też podobne jej dziennikarskie koleżeństwo, że państwo polskie…

Inflacja to sposób okradania obywateli
Społeczeństwo , Uncategorized / Czerwiec 1, 2020

Pod koniec kwietnia br. tłumaczyłem czytelnikom tygodnika „Niedziela”, czym naprawdę jest inflacja. W numerze 15-16/2020  tegoż pisma, a ściślej w jego comiesięcznym dodatku „Europa Christi” ukazał się mój artykuł, który tutaj prezentuję. Na dole pod artykułem znajdziecie link do elektronicznej wersji wspomnianego numeru tygodnika – życzę owocnej lektury…  Większość Bogu ducha winnych, zwykłych ludzi słuchając o inflacji nie zdaje sobie sprawy, z czym naprawdę ma do czynienia. Wiedzą, że jest ona złem, mogącym zniszczyć ich dorobek i życiowe plany. Za to przez myśl im nie przechodzi, że ani rząd, ani bank centralny – wbrew zapewnieniom – nie mają zamiaru jej zapobiegać. Tym bardziej ci zacni ludzie nie podejrzewają, że obie wymienione instytucje celowo ją wywołują i świadomie podtrzymują na pożądanym dla siebie poziomie. Oficjalny przekaz charakteryzujący inflację – powielany w mediach, jak też w wielu publikacjach aspirujących do rangi naukowych – przeciętnemu człowiekowi nie daje szans na dotarcie do prawdy o niej. W znacznej mierze przedstawia ją jako naturalną ułomność gospodarki rynkowej, ułomność trudną do zwalczenia. Sprytnie zniechęca do szukania jej przyczyny, wskazując ich rzekomą wielość i złożoność. Podobnie też odwraca uwagę od sprawców – w stosunku do inflacji wręcz nadużywa się sformułowania „zjawisko”, a jak wiadomo zjawiska, choćby pogodowe,…

Bierzmy się za konkrety! Krok pierwszy – dobra edukacja
Społeczeństwo , Uncategorized / Maj 11, 2018

My wolnościowcy – mamy z demokracją ciągły problem; jak przy jej regułach przestać przegrywać walkę o normalność z drugą częścią społeczeństwa – tą o wypaczonej socjalizmem mentalności? Możemy oczywiście „czekając na Godota” długo debatować nad tym pytaniem i dalej pięknie różnić się między sobą, bijąc pianę w ustach przy pryncypialnych sporach. Jednak – niezależnie od wszystkiego – może warto byłoby w międzyczasie zrobić też kilka małych acz konkretnych kroków w tzw. pracy u podstaw – tej nad świadomością bliźnich omamianych państwowym rozdawnictwem. Bo może nieprawdą jest, że wszyscy „z tamtej strony mocy” są definitywnie zdemoralizowani, oporni, niereformowalni i przez to całkowicie dla nas straceni? Postanowiliśmy z grupą przyjaciół na północnym Mazowszu (Stowarzyszenie Wolni Obywatele – Oddział w Ciechanowie) taki krok uczynić w postaci zachęty, skierowanej do młodych – zachęty do samodzielnego drążenia ekonomii z wykorzystaniem najlepszych jej źródeł wiedzy. Wszak w młodzieży nadzieja, ale nie liczmy tylko na sam efekt zmiany pokoleniowej. Stawiajmy najpierw na dobrą ich edukację! Opracowaliśmy specjalny projekt, do którego zaprosiliśmy lokalną uczelnię oraz przedsiębiorców. Do projektu przystąpili uczniowie szkół średnich w liczbie ponad 160. z 30-tu szkół z 10-ciu okolicznych powiatów. Na czym dokładnie nasza inicjatywa polegała opowiadają zamieszczone niżej filmy – Zapraszam do ich obejrzenia;…

Spotkanie ze Stefanem Oleszczukiem, legendarnym burmistrzem z Kamienia Pomorskiego (film)
Społeczeństwo , Uncategorized / Październik 11, 2017

27 września br. na moje zaproszenie przybył do Ciechanowa Stefan Oleszczuk – obecnie prezes Stowarzyszenia „Wolni Obywatele”, postać popularna w latach 90-tych jako niezwykle skuteczny burmistrz Kamienia Pomorskiego (1990-1994). Pokazał wówczas – w trudnych warunkach początków transformacji ustrojowej i powszechnych przyzwyczajeń do państwa opiekuńczego – że można na szczeblu gminy skutecznie wdrożyć gospodarkę wolnorynkową. Więcej pisałem o jego osobie i dokonaniach w poprzednim artykule tutaj. Tymczasem zamieszczam ukończoną aktualnie relację filmową ze spotkania dyskusyjnego, jakie odbyło się tego wieczoru z udziałem mojego gościa w siedzibie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. Zorganizowane pod egidą Ciechanowskiego Klubu Tygodnika „Najwyższy Czas!” oraz Stowarzyszenia „Wolni Obywatele” (stanowiło zarazem inaugurację Oddziału „Wolnych Obywateli” w Ciechanowie). Temat spotkania – „Czy potrzebna nam reforma samorządowa – o co chodzi Wolnym Obywatelom?..” Tomasz J. Ulatowski Część druga:

Był sobie Burmistrz…
Społeczeństwo , Uncategorized / Wrzesień 17, 2017

Generalnie model funkcjonowania państwa i społeczeństwa w większości krajów wygląda następująco; władza ściąga znaczną część środków od społeczeństwa w postaci różnie nazwanych danin, a następnie decyduje na co je przeznaczy. Bo podobno to władza wie najlepiej, co obywatelom jest potrzebne i przez swoich funkcjonariuszy wytycza jedynie słuszne kierunki rozwoju. W związku z tym większość prawa jest tworzona „na górze”, a następnie podawana do wykonania „dołom”. Taki system jest uważany za… normalny. Jedynie nieliczne kraje postanowiły być „nienormalne” i ów model odwrócić – umożliwiając realne bezpośrednie wpływanie na większość prawa zwykłym ludziom z gmin oraz regionów i pozostawiając środki przede wszystkim w rękach tych, którzy je wypracowali – w myśl zasady, że to ludzie „na dole” sami wiedzą, co jest najpotrzebniejsze im i obok nich. W Polsce wciąż mamy model pierwszy. Ustawa samorządowa z 1990 roku i jej modyfikacja z 1998 r. jedynie podzieliły centralizm zarządzania na odcinki i zaledwie upozorowały samorządność w ramach tzw. demokracji pośredniej. Owszem lud wybiera swoich reprezentantów na wszystkie szczeble, ale zgodnie z prawem fizyki społecznej – prędzej czy później (raczej prędzej!) wybrany zapomina o swoich wyborcach. Demokracja pozostaje sloganem. Nie ważne – sejmik czy powiat – co do zasady wciąż „góra wie lepiej niż dół”….

W dupie z taką demokracją!
Społeczeństwo , Uncategorized / Lipiec 17, 2017

      Moje doświadczenie życiowe każe mi z przymrużeniem oka traktować to coś, co zwykliśmy definiować jako… „demokrację”. Podpowiada mi, że jest to przede wszystkim postać chwytliwego pustosłowia w propagandzie zwalczających się stronnictw. Wzajemne oskarżenia o brak poszanowania dla „demokracji” są zazwyczaj lekką bronią na pierwsze starcie z politycznym przeciwnikiem, dopóki nie pojawi się jakiś konkret – coś ekstra z czarnej teczki albo z samego dna ciemnej szafy. Cała troska polityków „o władzę ludu” szybko się kończy z chwilą osiągnięcia upatrzonych korzyści i przewagi nad ludem. Demokratyczne rozstrzygnięcia, czyli zgodne z wolą większości – jak już wcześniej pisałem – w swojej nieskażonej formie mogą w praktyce funkcjonować najwyżej w drobnych lokalnych sprawach – te o większej skali automatycznie stają się przedmiotem różnych odgórnych chwytów socjotechnicznych. Proszę w tym miejscu nie posądzać mnie o jakąś pretensję lub żal, bo nigdy w tej kwestii nie miałem złudzeń ani wygórowanych oczekiwań – po prostu według mnie właśnie taka jest specyfika „demokracji” i tyle.          To życiowe doświadczenie czerpię głównie z naszego polskiego grajdołka – co chyba logiczne i oczywiste. Porównując stan rodzimej „demokracji” z tymi w innych krajach, w zasadzie postawiłbym znak równości, gdyby nie jeden wyjątek, który rzeczywiście…

Hidżra i dżizja
Społeczeństwo , Uncategorized / Lipiec 3, 2017

       O muzułmańskich imigrantach powiedziano, napisano i pokazano już wiele. Dlatego niejako bez wstępu – jak to zwykle opisującego genezę, skalę i oblicza całego zjawiska – od razu przechodzę do rzeczy. Interesującym się tym problemem, dla dopełnienia obrazu, pragnę zwrócić uwagę na – jak sądzę mniej znane – kwestie.

Rozmyślając nad „Myśleniem o wolności”
Społeczeństwo , Uncategorized / Czerwiec 5, 2017

              Przeczytałem i klasnąłem w dłonie. Z radości – bo miło jest spotkać kogoś, kto myśli podobnie, a na dodatek – odważnie o tym pisze. Chodzi o artykuł mojego – że tak powiem – „kolegi po piórze” na łamach Tygodnika Ilustrowanego (nr 10/2017) – pana Ryszarda Małowieckiego, pt. „Myślenie o wolności”. Pozwolę sobie zacytować z fragmentu dotyczącego demonstracji zbiorowych; „Kiedyś żądano demokracji, co było pewnym dziwactwem, albowiem demokracja nie istnieje i jak można bronić czegoś, czego nie ma i nie było? Obecnie znaleziono nie mniej ciekawe hasło – wolność. Nie wyjaśniono tylko, czy chodziło o zachowanie wolności, jej obronę, czy też przywrócenie? Każdemu się wydaje, że wolność to coś wspaniałego, podniosłego i godnego najwyższego uznania. (…) Z „Małego Słownika Języka Polskiego” dowiadujemy się, że wolność to niezależność, niepodległość, swoboda, samodzielność. Ciekawostką jest, że słownik stwierdza, iż „wolność” nie ma liczby mnogiej, a tymczasem wymienia wolność osobistą, narodową i sumienia. Dokładnie tak samo jest z demokracją, której nie ma, ale już realnie istnieje, jeśli doda się drugie słowo – np. demokracja parlamentarna”. Co do demokracji…           Co do demokracji to z panem Ryszardem różnimy się w jednym – ja nie twierdzę,…

Dlaczego rynek powinien być wolny?.. (archiwalny, 12.01 2016)
Społeczeństwo / Maj 15, 2017

Parę lat temu, miałem okazję uczestniczyć jako obserwator w spotkaniu pewnego senatora z wyborcami. Spotkanie odbywało się w sali domu parafialnego, udostępnionej na tę okoliczność. Żeby nie tworzyć niepotrzebnych zadrażnień, celowo nie podam nazwy miejscowości – umówmy się, że było to po prostu w województwie mazowieckim. Ów parlamentarzysta, podający się i uchodzący za bardzo, ale to bardzo prawicowego, w pewnym momencie zaskoczył mnie taką oto konkluzją; „(…) W kwestii wolnego rynku powiedzmy sobie wprost − rynek to przecież jest COŚ, a nie KTOŚ – więc jak COŚ może samo siebie regulować, skoro nawet człowiek niejednokrotnie sam sobie nie jest w stanie pomóc? Nie łudźmy się – dodał − ktoś tym wolnym rynkiem musi pokierować, on nie może być zostawiony tak sam sobie.” W tym momencie prawicowy pan senator nie był wcale oryginalny w swojej wypowiedzi, bo niemal identyczną usłyszałem już wcześniej z ust wysokiego SLD-owskiego działacza – tamta jednak aż tak mnie nie zaskoczyła. Sęk w tym, że „prawicowość” z zasady − z dawna w zachodniej cywilizacji przyjętej – to nie tylko deklarowanie chrześcijańskiego systemu wartości, przywiązanie do tradycji i narodowej historii, ale także dążenie do określonego modelu gospodarki – właśnie z rynkiem opartym na wolności zawierania umów, na swobodzie…

Wojna czy socjal? Klęska ideologii (archiwalny, 22.09 2015)
Społeczeństwo / Maj 15, 2017

Europa przeżywa prawdziwą inwazję imigrantów. Media donoszą, że ich liczebność idzie już w setki tysięcy. Jak wiadomo prym wiedzie ludność z Bliskiego Wschodu – przede wszystkim z owładniętej wojną domową Syrii. Standardowy obraz, jaki wyłania się z oficjalnego przekazu – to postać utrudzonego tułaczką uchodźcy, często ciągnącego za sobą równie utrudzoną rodzinę, chcącego jak najszybciej zdobyć schronienie, by rozpocząć nową, normalną egzystencję – bezpiecznie mieszkać, pracować i spokojnie żyć – tyle, że na przeszkodzie wciąż staje wszechobecna ksenofobia. Zaledwie szczątkowo, gdzieś zupełnie z boku i jakby wstydliwie, przedzierają się nieco inne informacje, przedstawiające ów obraz jako znacznie bardziej złożony. Oto 11. września br. jeden z portali internetowych przekazał wiadomość, że rodzina syryjskich uchodźców − dopiero co osiedlona na terenie parafii w Śremie – potajemnie uciekła do Niemiec. Śremska parafia, jako jedna z pierwszych w Polsce, odpowiedziała na apel papieża Franciszka o wzięcie w opiekę przez każdą lokalną wspólnotę wiernych, choćby jednej imigranckiej rodziny. Tamtejszy proboszcz żali się – „przecież otrzymali mieszkanie o przyzwoitym standardzie wraz z wyposażeniem, pracę, dzieciaki nawet dostały rowery, a wyjechali nagle – żeby choć list pożegnalny zostawili”. Natomiast pani z fundacji „Estera”, zajmującej się sprowadzaniem do Polski rodzin z Syrii, tłumaczy, że „tak nieracjonalne zachowanie” może…