Bierzmy się za konkrety! Krok pierwszy – dobra edukacja
Społeczeństwo , Uncategorized / Maj 11, 2018

My wolnościowcy – mamy z demokracją ciągły problem; jak przy jej regułach przestać przegrywać walkę o normalność z drugą częścią społeczeństwa – tą o wypaczonej socjalizmem mentalności? Możemy oczywiście „czekając na Godota” długo debatować nad tym pytaniem i dalej pięknie różnić się między sobą, bijąc pianę w ustach przy pryncypialnych sporach. Jednak – niezależnie od wszystkiego – może warto byłoby w międzyczasie zrobić też kilka małych acz konkretnych kroków w tzw. pracy u podstaw – tej nad świadomością bliźnich omamianych państwowym rozdawnictwem. Bo może nieprawdą jest, że wszyscy „z tamtej strony mocy” są definitywnie zdemoralizowani, oporni, niereformowalni i przez to całkowicie dla nas straceni? Postanowiliśmy z grupą przyjaciół na północnym Mazowszu (Stowarzyszenie Wolni Obywatele – Oddział w Ciechanowie) taki krok uczynić w postaci zachęty, skierowanej do młodych – zachęty do samodzielnego drążenia ekonomii z wykorzystaniem najlepszych jej źródeł wiedzy. Wszak w młodzieży nadzieja, ale nie liczmy tylko na sam efekt zmiany pokoleniowej. Stawiajmy najpierw na dobrą ich edukację! Opracowaliśmy specjalny projekt, do którego zaprosiliśmy lokalną uczelnię oraz przedsiębiorców. Do projektu przystąpili uczniowie szkół średnich w liczbie ponad 160. z 30-tu szkół z 10-ciu okolicznych powiatów. Na czym dokładnie nasza inicjatywa polegała opowiadają zamieszczone niżej filmy – Zapraszam do ich obejrzenia;…

Spotkanie ze Stefanem Oleszczukiem, legendarnym burmistrzem z Kamienia Pomorskiego (film)
Społeczeństwo , Uncategorized / Październik 11, 2017

27 września br. na moje zaproszenie przybył do Ciechanowa Stefan Oleszczuk – obecnie prezes Stowarzyszenia „Wolni Obywatele”, postać popularna w latach 90-tych jako niezwykle skuteczny burmistrz Kamienia Pomorskiego (1990-1994). Pokazał wówczas – w trudnych warunkach początków transformacji ustrojowej i powszechnych przyzwyczajeń do państwa opiekuńczego – że można na szczeblu gminy skutecznie wdrożyć gospodarkę wolnorynkową. Więcej pisałem o jego osobie i dokonaniach w poprzednim artykule tutaj. Tymczasem zamieszczam ukończoną aktualnie relację filmową ze spotkania dyskusyjnego, jakie odbyło się tego wieczoru z udziałem mojego gościa w siedzibie Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. Zorganizowane pod egidą Ciechanowskiego Klubu Tygodnika „Najwyższy Czas!” oraz Stowarzyszenia „Wolni Obywatele” (stanowiło zarazem inaugurację Oddziału „Wolnych Obywateli” w Ciechanowie). Temat spotkania – „Czy potrzebna nam reforma samorządowa – o co chodzi Wolnym Obywatelom?..” Tomasz J. Ulatowski Część druga:

Był sobie Burmistrz…
Społeczeństwo , Uncategorized / Wrzesień 17, 2017

Generalnie model funkcjonowania państwa i społeczeństwa w większości krajów wygląda następująco; władza ściąga znaczną część środków od społeczeństwa w postaci różnie nazwanych danin, a następnie decyduje na co je przeznaczy. Bo podobno to władza wie najlepiej, co obywatelom jest potrzebne i przez swoich funkcjonariuszy wytycza jedynie słuszne kierunki rozwoju. W związku z tym większość prawa jest tworzona „na górze”, a następnie podawana do wykonania „dołom”. Taki system jest uważany za… normalny. Jedynie nieliczne kraje postanowiły być „nienormalne” i ów model odwrócić – umożliwiając realne bezpośrednie wpływanie na większość prawa zwykłym ludziom z gmin oraz regionów i pozostawiając środki przede wszystkim w rękach tych, którzy je wypracowali – w myśl zasady, że to ludzie „na dole” sami wiedzą, co jest najpotrzebniejsze im i obok nich. W Polsce wciąż mamy model pierwszy. Ustawa samorządowa z 1990 roku i jej modyfikacja z 1998 r. jedynie podzieliły centralizm zarządzania na odcinki i zaledwie upozorowały samorządność w ramach tzw. demokracji pośredniej. Owszem lud wybiera swoich reprezentantów na wszystkie szczeble, ale zgodnie z prawem fizyki społecznej – prędzej czy później (raczej prędzej!) wybrany zapomina o swoich wyborcach. Demokracja pozostaje sloganem. Nie ważne – sejmik czy powiat – co do zasady wciąż „góra wie lepiej niż dół”….

W dupie z taką demokracją!
Społeczeństwo , Uncategorized / Lipiec 17, 2017

      Moje doświadczenie życiowe każe mi z przymrużeniem oka traktować to coś, co zwykliśmy definiować jako… „demokrację”. Podpowiada mi, że jest to przede wszystkim postać chwytliwego pustosłowia w propagandzie zwalczających się stronnictw. Wzajemne oskarżenia o brak poszanowania dla „demokracji” są zazwyczaj lekką bronią na pierwsze starcie z politycznym przeciwnikiem, dopóki nie pojawi się jakiś konkret – coś ekstra z czarnej teczki albo z samego dna ciemnej szafy. Cała troska polityków „o władzę ludu” szybko się kończy z chwilą osiągnięcia upatrzonych korzyści i przewagi nad ludem. Demokratyczne rozstrzygnięcia, czyli zgodne z wolą większości – jak już wcześniej pisałem – w swojej nieskażonej formie mogą w praktyce funkcjonować najwyżej w drobnych lokalnych sprawach – te o większej skali automatycznie stają się przedmiotem różnych odgórnych chwytów socjotechnicznych. Proszę w tym miejscu nie posądzać mnie o jakąś pretensję lub żal, bo nigdy w tej kwestii nie miałem złudzeń ani wygórowanych oczekiwań – po prostu według mnie właśnie taka jest specyfika „demokracji” i tyle.          To życiowe doświadczenie czerpię głównie z naszego polskiego grajdołka – co chyba logiczne i oczywiste. Porównując stan rodzimej „demokracji” z tymi w innych krajach, w zasadzie postawiłbym znak równości, gdyby nie jeden wyjątek, który rzeczywiście…

Hidżra i dżizja
Społeczeństwo , Uncategorized / Lipiec 3, 2017

       O muzułmańskich imigrantach powiedziano, napisano i pokazano już wiele. Dlatego niejako bez wstępu – jak to zwykle opisującego genezę, skalę i oblicza całego zjawiska – od razu przechodzę do rzeczy. Interesującym się tym problemem, dla dopełnienia obrazu, pragnę zwrócić uwagę na – jak sądzę mniej znane – kwestie.

Rozmyślając nad „Myśleniem o wolności”
Społeczeństwo , Uncategorized / Czerwiec 5, 2017

              Przeczytałem i klasnąłem w dłonie. Z radości – bo miło jest spotkać kogoś, kto myśli podobnie, a na dodatek – odważnie o tym pisze. Chodzi o artykuł mojego – że tak powiem – „kolegi po piórze” na łamach Tygodnika Ilustrowanego (nr 10/2017) – pana Ryszarda Małowieckiego, pt. „Myślenie o wolności”. Pozwolę sobie zacytować z fragmentu dotyczącego demonstracji zbiorowych; „Kiedyś żądano demokracji, co było pewnym dziwactwem, albowiem demokracja nie istnieje i jak można bronić czegoś, czego nie ma i nie było? Obecnie znaleziono nie mniej ciekawe hasło – wolność. Nie wyjaśniono tylko, czy chodziło o zachowanie wolności, jej obronę, czy też przywrócenie? Każdemu się wydaje, że wolność to coś wspaniałego, podniosłego i godnego najwyższego uznania. (…) Z „Małego Słownika Języka Polskiego” dowiadujemy się, że wolność to niezależność, niepodległość, swoboda, samodzielność. Ciekawostką jest, że słownik stwierdza, iż „wolność” nie ma liczby mnogiej, a tymczasem wymienia wolność osobistą, narodową i sumienia. Dokładnie tak samo jest z demokracją, której nie ma, ale już realnie istnieje, jeśli doda się drugie słowo – np. demokracja parlamentarna”. Co do demokracji…           Co do demokracji to z panem Ryszardem różnimy się w jednym – ja nie twierdzę,…

Najnikczemniejszy z podatków (23.05 2017)
Gospodarka , Uncategorized / Maj 23, 2017

       Krew mnie zalewa! Sięgam po kolejny podręcznik z podstaw ekonomii i niemal w każdym to samo. Obojętnie – dla uczniów czy studentów – podobna, powielana brednia. Inflacja definiowana jest jako „proces wzrostu przeciętnego poziomu cen w gospodarce”. Ba – bywają i takie, które nazywają ją „zjawiskiem postępującego wzrostu cen”. Określenie „zjawisko” sugerowałoby wręcz jej naturalny i spontaniczny charakter; jako coś, co może powstawać samoistnie, zbiegiem przypadkowych okoliczności, gdzie – jak wiadomo – nie ma winnych. Zupełnie inaczej przedstawiano inflację jeszcze 70 i 100 lat temu, ale po takie podręczniki – niczym po księgi zakazane – dziś trzeba specjalnie udać się w najciemniejsze zakamarki starych uniwersyteckich bibliotek, do dobrych antykwariatów, albo po niskonakładowe wznowienia do niszowych wydawnictw. Wtedy inflacja była po prostu „zwiększaniem ilości pieniądza w obiegu ponad rynkowy popyt na pieniądz”. Podkreślam; nie „zwiększaniem się”, lecz „zwiększaniem”, a za taki proceder bezapelacyjnie zawsze odpowiadał ten, kto o owym obiegu decydował. Słowo „inflacja” wywodzi się od łacińskiego „inflare” (puchnąć) i pierwotnie oznaczała „wpompowywanie” pieniędzy w rynek w tempie szybszym niż przyrost produkcji dostępnej do kupienia. Ogólny (inflacyjny) wzrost cen był dopiero następstwem takiego działania. Z porównania obydwu definicji jasno wynika zatem, że w tej „uwspółcześnionej” prawdziwą przyczynę zastąpiono…

500 plus, mieszkanie plus, socjalizm bis… (archiwalny, lipiec 2016)
Gospodarka , Uncategorized / Maj 15, 2017

Nim przejdę do sedna, od razu zaznaczam, że nie jestem jakimś „PO-wcem” – ani „zaKODowanym”, ani zwykłym. Nie jestem też żadnym „czerwonym”, „zielonym”, ani tym bardziej jakimś innym „nowoczesnym”. I choć pisuję akurat na łamach Tygodnika Ilustrowanego, nie jestem także „z tych od Kukiza”. Po prostu mam komfort bycia niezależnym i  bezpartyjnym.  Zatem na rzecz, nad którą teraz się pochylam, patrzę wyłącznie od strony – nazwijmy to –  racjonalno-ekonomicznej. Jak wiadomo, 1-go kwietnia br. ruszył rządowy program „500 plus”. Jego autorzy i zwolennicy w wypowiedziach coraz mocniej akcentują, że środki skierowane do rodzin są istotną ulgą w kosztach wychowania dzieci, ale przede wszystkim, że poprzez dokonywane za nie zakupy, przyczynią się do ożywienia rynku i gospodarki. Jakby zapomina się, że jednak pierwotnym i głównym założeniem tego programu było przecież zmotywowanie Polaków do posiadania większej liczby potomstwa. Takie zachowanie nasuwa podejrzenia, że oto twórca programu sam stracił wiarę w osiągnięcie założonego celu w zadowalającym stopniu i dla odwrócenia uwagi próbuje przykryć go efektami ubocznymi. Zwiększenie liczby urodzeń jest niewątpliwie problemem palącym. W Polsce współczynnik dzietności (TFR – Total Fertility Rate) wynosi zaledwie 1,29. Podaje on ilość dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym (15-49 lat). Jego pożądaną  wielkością jest przynajmniej…