A pani redaktor tego nie wie…

12. stycznia br. Radio Zet wyemitowało wywiad redaktor Beaty Lubeckiej z Sebastianem Pitoniem, przywódcą „Góralskiego Veta” – protestu przedsiębiorców z Podhala. Społeczny zryw przeciwko bezprawnemu i bezsensownemu blokowaniu ludzkiej przedsiębiorczości – ludzie domagają się zdrowego rozsądku w rządzeniu! Zasiadłem więc z zaciekawieniem by posłuchać, ale zakończyłem niestety z negatywnymi emocjami. Podziwiam opanowanie i erudycję zaproszonego gościa, natomiast nie do zaakceptowania dla mnie jest „silenie się” na – modny ostatnio – styl agresywnego prowadzenia wywiadów przez gospodarzy programów. Styl, w którym zamiast dążenia do uzyskania obiektywnego przekazu dla swoich odbiorców, prowadzący za wszelką cenę stara się pokazać swoją wyższość nad bodaj każdym rozmówcą. Dobrze, jeśli faktycznie by ją posiadał, ale przy ewidentnych brakach merytorycznych i warsztatowych wygląda to żałośnie. Moje zniesmaczenie sięgnęło zenitu zwłaszcza przy pytaniu – wcale niewyglądającym na prowokacyjne – „Ale pan ma jakieś dowody, że rząd drukuje pieniądze czy to jest pana domniemanie?..” Zresztą zobaczcie sami na dołączonym niżej nagraniu: Do tego momentu trwałem w przekonaniu, że taki rodzaj niewiedzy może cechować jakąś część tzw. prostych ludzi z ulicy, ale nie przedstawicieli mediów, którym powierzono przecież odpowiedzialną misję rzetelnego informowania opinii publicznej. Śpieszę zatem uwiadomić, zarówno panią redaktor Lubecką jak też podobne jej dziennikarskie koleżeństwo, że państwo polskie…

Okradanie inflacją
Gospodarka , Uncategorized / Luty 23, 2020

10.01 br. portal Gazeta.pl zamieścił wpis pt. „Wyższa inflacja to wyższe dochody – wiceminister finansów nie widzi powodów do zmartwień”. Autor (inicjały: RK) wyraża w nim swoje zaniepokojenie grudniowym skokiem wskaźnika wzrostu cen w Polsce do poziomu 3,4% rdr – najwyższego od ośmiu lat (w listopadzie jego wartość określano jeszcze na poziomie 2,6% rdr). Nawiązuje także do opinii wiceministra Leszka Skiby, według którego zaistniała sytuacja nie jest niepokojąca, a wręcz… bardziej pożyteczna dla budżetu. Artykuł rozpoczyna się dość osobliwie, jako że we wstępie czytamy: „Inflacja w grudniu zaskoczyła analityków – okazała się bowiem wyraźnie wyższa od przewidywań. (…) część ekspertów zastanawia się, czy wskaźnik nie wpłynie na wzrost cen produktów i usług”. Nie wiem, z jakich to „analityków” korzysta Gazeta.pl, skoro – niczym drogowców zima – „zaskoczyła” ich inflacja, do której wzrostu już od dawna szykowała się na przykład większość moich znajomych – zwykłych ludzi różnych profesji, co prawda bez sztywno zapiętych „białych kołnierzyków”, za to zdrowo myślących i w miarę skutecznie chroniących swoje z trudem uciułane oszczędności. W sumie może nie ma co się dziwić, że akurat tacy „eksperci” mogą być inflacją zaskoczeni, jeśli część z nich – jak czytamy – rozważa… wpływ jej wskaźnika na wzrost cen. Nie…