Kto szuka prawdy, nie powinien liczyć głosów… (Gottfried Wilhelm Leibniz)

Tło strona główna

Kategoria: Polityka

Dlaczego Niemcy rządzą Europą (…czyli czym wyżej – tym gorzej )

Do tego tekstu – słowo daję – siadałem bez zamiaru kontynuowania wątku inwazji imigrantów na Europę. Wystarczy, że dominuje on we wszystkich popularniejszych serwisach od miesięcy. A jeśli Bruksela wcieli w życie swój scenariusz przyjęcia i „kwotowego” rozlokowania wszystkich przybywających z Bliskiego Wschodu „jak leci” w państwach członkowskich Unii – to zanosi się, że temat będzie jeszcze „gorący” przez kolejne nie tylko miesiące, ale nawet długie lata. Co więcej – medialnym manipulatorom, zajmującym się odwracaniem publicznej uwagi od spraw drażliwych dla władzy, a polokowanym przez swoich mocodawców po różnych stacjach i redakcjach – przybył w ten sposób nowy instrument mącenia w głowach. Obok odgrzewanych na zawołanie: aborcji, odmienności seksualnych czy pedofilii w Kościele – mają wreszcie coś świeższego, w sam raz do szufladki pod nazwą „Polak ksenofob” – „Bać się czy nie bać muzułmanów?”

Żelazna Lady Kopacz?

Jak widać PR-owcy, opiekujący się panią Ewą Kopacz − choć usilnie − to jednak na próżno próbowali, dla poprawy jej wizerunku na stanowisku premiera, stworzyć analogię między nią a Lady Margaret Thatcher, sprawującą ów urząd w Wielkiej Brytanii w latach 1979−1990.

Żelazna Premier Jej Królewskiej Mości…

8 kwietnia br., jak wiadomo, zakończyła życie Margaret Thatcher – jedyna w historii Wielkiej Brytanii kobieta, której powierzono urząd premiera tego kraju (1979) i która skutecznie sprawowała go przez 11 lat – szefowa Partii Konserwatywno-Unionistycznej, trzykrotnie prowadząca ją do wyborczego zwycięstwa. Znana z konsekwentnej postawy, dzięki której zyskała przydomek Żelaznej Damy. Uosabiała nurt polityczny współcześnie określany „thatcheryzmem” – liberalizm ekonomiczny połączony z monetaryzmem, dążeniem do prywatyzacji wielu gałęzi przemysłu, niechęcią do pogłębiania integracji europejskiej i centralizacji państwa.

Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach…

Jest takie powiedzenie – „Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach…” Właśnie, kiedy piszę te słowa, wędruje przez Warszawę parada bezmyślności… Marsz ekologów podążający pod dwoma następującymi hasłami: 1) o polepszenie klimatu (na co w rzeczywistości większego wpływu i tak nie mamy, wbrew całej propagandzie „globalnego ocipienia”…, pod którego pozorem publiczne pieniądze wyciąga masa różnych cwaniaków na całym świecie) oraz 2) maszerują o tzw. „sprawiedliwość społeczną” (jak wiadomo: sprawiedliwość jest jedna – po prostu „sprawiedliwość”, tzn. albo jest, albo jej nie ma – zaś „sprawiedliwość społeczna” to mniej więcej tak, jak Anna Grodzka na tle mężczyzn i kobiet..). Widać niektórzy muszą się zdrowo nachodzić nim trochę pomyślą… Jedyne zbiorowe marsze w nadziei na coś, jakie uznaję – to: pielgrzymki, procesje, spacer w niedzielę do kościola z rodziną. No i pojutrze rano zaprowadzam swoją córcię do szkoły (też w nadziei na lepszą przyszłość jej i swoją). Ale to akurat ma sens…  http://www.wprost.pl/ar/425357/Marsz-ekologow-w-Warszawie-Ida-dla-Klimatu-i-Sprawiedliwosci/

Tomasz J. Ulatowski, 16.11 2013r.

Na przykład Bogdan Pęk o „globalnym ociepleniu”…

EUROPUŁAPKA

Już niebawem piłkarskie emocje mistrzostw Euro-2012, ale póki co – nadal możemy śledzić inne euro-igrzyska – te dotyczące wspólnej waluty UE.
Przy okazji toczonych w Polsce dyskusji – pod hasłem „przyjąć, czy nie przyjąć” – warto przypomnieć, że tak naprawdę wprowadzenie euro miało (i ma nadal!) służyć głównie ideologicznym i politycznym interesom francuskich socjalistów, zaś zaledwie przy okazji – celom gospodarczym Europy.

Ordynacje i kryzysy” – po latach…

Coraz częściej zderzamy się z prawdą, że w Polsce mamy do czynienia z permanentnym kryzysem politycznym dotykającym elit władzy. Brak kompetencji, brak efektywności, brak wiarygodności. Jego przyczyn należy upatrywać m.in. w złym sposobie wyłaniania reprezentantów społeczeństwa – negatywna selekcja, wady instytucjonalne…
Niedawno, podczas przeglądania starych szpargałów, natknąłem się na swoją relację sprzed lat, opublikowaną w tygodniku Najwyższy Czas! (Nr 12/2000 tyt. „Ordynacje i kryzysy”), a dotyczącą debaty w siedzibie Centrum im. Adama Smitha w Warszawie, poświęconej właśnie powyższemu problemowi, a ściślej konfrontacji poglądów na ordynację – „Proporcjonalna, czy większościowa?” Mimo, że wspomniana publikacja ma już długą, siwą brodę – upłynęło przecież ponad dziesięć lat – jest jednak na swój sposób wciąż aktualna. Spróbujmy porównać, które z poruszonych wówczas kwestii znalazły odpowiednie miejsce w codzienności, zostały zrealizowane? Co się zmieniło?… Sądzę, że zarówno zwolennicy ordynacji proporcjonalnej jak i większościowej, wraz z tymi którzy walczą w sprawie JOW (jednomandatowych okręgów wyborczych) – dzięki ponownej lekturze tamtej relacji z pewnością zyskają dodatkowe światło w sprawie. Zatem zapraszam;

Pewien pouczający materiał…

Zamieszczam poniżej linki do dwóch części nader ciekawego i pouczającego materiału filmowego, traktującego o sposobach poszerzania wpływów przez pewne mocarstwo oraz o jego taktyce postępowania wobec „niepokornych” partnerów polityki międzynarodowej. Każdy naturalnie ma prawo do indywidualnej oceny wartości tego materiału, poznać i brać jednak pod uwagę nie zaszkodzi ;)… (Po obejrzeniu zachęcam do podzielenia się tutaj uwagami) CZĘŚĆ I CZĘŚĆ II

Strona 2 z 2

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén