Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach… (archiwalny, 16.11 2013r. – sobota)
Polityka / Maj 9, 2017

Jest takie powiedzenie – „Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach…” Właśnie, kiedy piszę te słowa, wędruje przez Warszawę parada bezmyślności… Marsz ekologów podążający pod dwoma następującymi hasłami: 1) o polepszenie klimatu (na co w rzeczywistości większego wpływu i tak nie mamy, wbrew całej propagandzie „globalnego ocipienia”…, pod którego pozorem publiczne pieniądze wyciąga masa różnych cwaniaków na całym świecie) oraz 2) maszerują o tzw. „sprawiedliwość społeczną” (jak wiadomo: sprawiedliwość jest jedna – po prostu „sprawiedliwość”, tzn. albo jest, albo jej nie ma – zaś „sprawiedliwość społeczna” to mniej więcej tak, jak Anna Grodzka na tle mężczyzn i kobiet..). Widać niektórzy muszą się zdrowo nachodzić nim trochę pomyślą… Jedyne zbiorowe marsze w nadziei na coś, jakie uznaję – to: pielgrzymki, procesje, spacer w niedzielę do kościola z rodziną. No i pojutrze rano zaprowadzam swoją córcię do szkoły (też w nadziei na lepszą przyszłość jej i swoją). Ale to akurat ma sens… 😉 http://www.wprost.pl/ar/425357/Marsz-ekologow-w-Warszawie-Ida-dla-Klimatu-i-Sprawiedliwosci/ Tomasz J. Ulatowski, 16.11 2013r. Na przykład Bogdan Pęk o „globalnym ociepleniu”…

Ludzie myślą, że mają w Polsce kapitalizm… (archiwalny, 19.09 2013)
Społeczeństwo / Maj 9, 2017

Ciepłe letnie wieczory to świetna okazja – jak powszechnie wiadomo – żeby sobie po-grillować w gronie znajomych, a wspólne biesiadowanie – żeby sobie po-politykować. I nie jest to wcale tylko nasza, polska specjalność. Podczas jednej z takich tegorocznych „posiadówek” z udziałem mojej skromnej osoby, któryś z uczestników sformułował w pewnym momencie następującą konkluzję: „..Bo wszystko przez to, że w Polsce kapitalizm jest dziki!”. A widząc moje zdziwienie, dodał ponadto: „Bo każdy robi, co chce – taka… wolna amerykanka!” Oczywiście mówca, wypowiadając określenie „wolna amerykanka”, nie miał przy tym na myśli znanej odmiany walk zapaśniczych (wolnoamerykanki). Może tylko próbował stworzyć analogię. (Chociaż – tak zupełnie na marginesie – warto podkreślić, że ów styl walki, jakimś dziwnym trafem, akurat plasuje się bardzo blisko idei libertarianizmu, a to przez swoją kluczową zasadę – „wszystkie chwyty dozwolone, z wyjątkiem tych, które zagrażają życiu”. Libertarianie, najsilniej akcentujący potrzebę możliwie maksymalnej swobody jednostki w życiu społecznym, zaznaczają bowiem – „wolność mojej wirującej pięści musi być ograniczona bliskością twojego nosa – moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna twoja…). Autor wypowiedzi o „zdziczałym kapitalizmie” i „wolnej amerykance” w Polsce, jak większość sfrustrowanych rodzimym bałaganem ogólnym, złudnie upatruje ratunku w działaniach rządu, który – jego zdaniem – powinien…

Żelazna Premier Jej Królewskiej Mości… (archiwalny, 14.04 2013r.)
Polityka / Maj 9, 2017

8 kwietnia br., jak wiadomo, zakończyła życie Margaret Thatcher – jedyna w historii Wielkiej Brytanii kobieta, której powierzono urząd premiera tego kraju (1979) i która skutecznie sprawowała go przez 11 lat – szefowa Partii Konserwatywno-Unionistycznej, trzykrotnie prowadząca ją do wyborczego zwycięstwa. Znana z konsekwentnej postawy, dzięki której zyskała przydomek Żelaznej Damy. Uosabiała nurt polityczny współcześnie określany „thatcheryzmem” – liberalizm ekonomiczny połączony z monetaryzmem, dążeniem do prywatyzacji wielu gałęzi przemysłu, niechęcią do pogłębiania integracji europejskiej i centralizacji państwa. Wymieniając zasługi ŚP. Margaret Thatcher, nie należy jednak z drugiej strony zapominać, że jako parlamentarzystka w latach sześćdziesiątych była zaangażowana w dekryminalizację kontaktów homoseksualnych, a zwłaszcza, że opowiedziała się za legalizacją aborcji (…dlatego przy całym szacunku – tu zmuszony jestem postawić poważny minus na jej karcie!). Poniżej zamieszczam fragmenty jej wystąpień i zarazem gorąco zachęcam do ich wnikliwej analizy. Szczególnie godne polecenia wszystkim sprawującym funkcje publiczne. Tomasz J.Ulatowski, 14 kwietnia 2013r. Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko, a nikt nie odpowiada za państwo (Margaret Thatcher)

POLSKA WOBEC KRYZYSU – Relacja ze spotkania (29.03 2013r.)
Relacje z wydarzeń / Maj 9, 2017

Z pewnym opóźnieniem (względy techniczne), ale za to z ogromną satysfakcją przedstawiam Państwu relację filmową ze spotkania dyskusyjnego ze Stanisławem Michalkiewiczem na temat „Polska wobec kryzysu”, jakie odbyło się 11 marca br. w Ciechanowie, w kawiarni ARTYSTYCZNA – na które wcześniej zapraszałem na łamach tego bloga. W imprezie wzięło udział przeszło 100 osób, sama dyskusja po spotkaniu trwała półtorej godziny i wyglądało na to, że dyskutanci wcale nie mają ochoty rozstać się z gościem. Organizator przedsięwzięcia: Ciechanowski Klub Tygodnika „Najwyższy Czas!”, prowadzący – koordynator Klubu i autor niniejszego bloga, czyli moja skromna osoba. Do pomocy w organizacji włączył się miejscowy Klub Gazety Polskiej. Od strony informacyjnej wsparły nas portale internetowe: www.06-400.pl , www.ciechanowinaczej.pl oraz Katolickie Radio Ciechanów KRC 103,9 FM, które także przeprowadziło i wyemitowało wywiad z panem Stanisławem. Myślę, że spotkanie będzie mile wspominane przez uczestników i zyska również Waszą pozytywną ocenę – zatem zapraszam do obejrzenia i skomentowania tutaj na blogu. No i koniecznie do „polubienia” na Facebook’u. Tomasz J.Ulatowski, marzec/kwiecień 2013

Dlaczego warto walczyć o standard złota?… (archiwalny, 1.12 2012r.)
Gospodarka / Maj 9, 2017

Jest „oczywistą oczywistością”, że za wykonaną pracę oczekujemy zadowalającej zapłaty. Wynagrodzenie najprościej kojarzy się z jakąś kwotą pieniędzy. Cóż jednak po banknotach i monetach, z którymi z jakichś powodów niewiele dałoby się zrobić?… – Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy – mawiała Marilyn Monroe, o której ostatnio znów było u nas głośno. przy okazji licytacji jej fotografii z zasobów FOZZ-u. Tak więc – jak nawet ona słusznie zauważyła – wynagrodzeniem za pracę nie jest w istocie sam pieniądz, lecz możliwość posiadania w zamian określonej ilości potrzebnych towarów i usług. Ale „określonej” – to znaczy jakiej ? Ano pewnie takiej, która da wieść życie na w miarę przyzwoitym poziomie… Chciałoby się wręcz użyć w tym momencie sformułowania „płaca godziwa”. Mainstream’owi ekonomiści i „związkowcy zawodowi” zdefiniowaliby ją niechybnie jako „umożliwiającą osiągnięcie stopy życiowej, uznawanej za przeciętną dla danego kraju lub regionu”. Dla mnie jednak „płaca godziwa” – to po prostu płaca, za którą ktoś dobrowolnie… „godzi się” pracować. I tyle. Ważniejsza od bezwzględnej wysokości gratyfikacji, jest rzecz jasna, jej relacja do efektu pracy. A ściślej – czy kierunek ewentualnych zmian tej relacji jest zgodny z oczekiwaniami pracującego. Naturalne poczucie sprawiedliwości słusznie podpowiada, że za taką samą miarę wykonywanej w kolejnych okresach pracy,…

Pod znakiem Hipokrytesa… (archiwalny, 21.07 2012)
Społeczeństwo / Maj 9, 2017

W poprzednim felietonie (Zabawy kalkulatorem (1) – Chore składki zdrowotne…) pisałem o kuriozach finansowania publicznej opieki zdrowotnej w Polsce. W odpowiedzi pojawiło się sporo różnych głosów, ale jeden znamienny – mój lekarz rodzinny grozi podobno sądem, bo wziął bardzo do siebie określenie „urzędnik w białym kitlu” i poczuł się urażony ( „a przecież on jest lekarzem i… tak się stara wywiązywać z przysięgi Hipokratesa…”) Trudno – niech będzie proces, skoro już być musi ! Na sprawę zaproszę przedstawicieli mediów i przy okazji roztrząsania, czy pan doktor miał podstawy śmiertelnie się obrazić, odbędzie się też publiczna debata nad sensem całego systemu. „Pierwsza taka sprawa ! I to w mojej gromadzie !…” – jak z szerokim uśmiechem powiedziałby sołtys z „Samych swoich” (tyle, że nie o „kota” tu idzie…) Jeśli trzeba mogę jednak przeprosić, ale bynajmniej nie za „urzędnika”. Przeprosić mogę za napisanie, iż z mojej składki „pan doktor na początku każdego roku z góry otrzymuje wcale niemały połeć ”. No to… przepraszam, bo rzeczywiście – wcale nie jest to taki „niemały połeć”, ale jednak całkiem „mały”. A nawet nie „połeć ”, a „połetek” czy wręcz… „plasterek”, albo „plastrunio”. Dokładnie wygląda to tak, że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (rodzinni) w ramach zawieranej…

Zabawy kalkulatorem – (1) Chore składki zdrowotne… (archiwalny, czerwiec 2012)
Społeczeństwo / Maj 9, 2017

(„Redystrybucja dochodów jest zwykłym złodziejstwem i nie można jej pogodzić z żadną moralnością” – powiedział Leonard Liggio – Prezes Mont Pelerin Society) Ponieważ ostatnio moje zdrowie zazdrośnie zaczęło przypominać mi o swoich prawach, postanowiłem odwiedzić lekarza rodzinnego i chociaż ogólnie się przebadać. Wizyta jak najbardziej wskazana, choćby ze względów towarzyskich, bo widujemy się średnio raz na dwa lata i tylko przez chwilę – tyle, co na wypisanie L-4 w związku z przeziębieniem. Składkę zdrowotną płacę niewąską. Pan doktor, przy podpisywaniu kontraktu z NFZ-tem, na początku każdego roku z góry otrzymuje z niej też wcale niemały połeć. Pomyślałem zatem, że czas ją chociaż marginalnie wykorzystać. Wystarczy zerknąć w PIT-a… Polak zarabiający do ręki 2500 zł, płaci co miesiąc za pośrednictwem ZUS-u na publiczne lecznictwo 271,23 zł tzw. składki zdrowotnej (3254,72 zł rocznie!). Ci, którzy poza etatem dla dorobienia dłubią dodatkowo jakąś działalność gospodarczą, płacą jeszcze jedną składkę zdrowotną – 254,55zł (minimum miesięczne narzucone przez ministerstwo finansów). Tak na marginesie – że ci ostatni płacą podwójnie, jest już w ogóle totalnym absurdem (Czy w razie potrzeby będą mieli do dyspozycji dwa łóżka szpitalne na raz, dwóch lekarzy i po dwie pielęgniarki?…) – więc może czas, by ktoś się wreszcie tym zajął?.. Mój…

Szymowski tym razem w Ciechanowie… (21.05 2012)
Relacje z wydarzeń / Maj 9, 2017

Tym razem zapraszam do Ciechanowa – 16 maja (środa) o godz. 18.00 w kawiarni „Artystyczna”, mieszczącej się w budynku Powiatowego Centrum Kultury i Sztuki, odbyło się spotkanie dyskusyjne z dziennikarzem śledczym Leszkiem Szymowskim – autorem bestsellerowych książek m.in. „Zamach w Smoleńsku”, „Imperium marnotrawstwa” i najnowszej – „Agenci SB kontra Jan Paweł II”. Temat spotkania – „Kto rządzi Polską? Czy takie państwo nam się opłaca?”, czyli rzecz przede wszystkim o marnotrawcach publicznych pieniędzy i różnej maści tzw. „służbach” – „tajnych, widnych, dwupłciowych”, jak pisał poeta… Jestem głównym „winowajcą” tego przedsięwzięcia i osobiście je prowadzącym. Udało się tym samym postawić pana Leszka pod ścianą i porządnie przesłuchać, co też on takiego wypisuje… Spotkanie odbywało się z kawką, ciasteczkiem i możliwością zakupu książek wraz z dedykacją autora. Zdjęcia zamieszczono też na stronie patrona medialnego – portalu CiechanowInaczej . Jak wszystko wypadło – zobaczcie i oceńcie sami oglądając załączony film. Oczywiście podzielcie się potem swoimi uwagami w komentarzach na dole strony. Zapraszam… Tomasz J.Ulatowski, 21 maja 2012r.

CYRK ŚMIERTELNIE POWAŻNYCH KLAUNÓW (Europa „broni” rodziny…) archiwalny, 3.05 2012
Społeczeństwo / Maj 9, 2017

Współczesna Europa – to coraz mniej moja Europa. I – wbrew pozorom – nie jest to także Wasza Europa. Coraz bardziej wynaturzona i coraz szybciej staczająca się w jakąś mroczną otchłań. Nie są to już lata, czy nawet miesiące, ale tygodnie, godziny, a może zaledwie minuty… Współczesna Europa nie jest Europą racjonalizmu, wolności, rodziny, czy tradycji… To Europa relatywizmu, aborcji, dewiacji i bezwstydnej głupoty – które beztrosko każe nazywać normą. W ubiegłym tygodniu zamieściłem na tym blogu wpis o eutanazji noworodków „Dziecko wrogiem Europy” . Ledwie odszedłem od klawiatury, a już otrzymuję przygnębiającego maila, którego autor dzieli się ze mną swoim niepokojem. Oto teraz Komisja Europejska debatuje bowiem nad kolejnym problemem nieznanym w żadnym innym ustroju poza eurosocjalizmem. Poszło oczywiście jak zwykle o równouprawnienie, a konkretnie o równouprawnienie dla rodziców. Wyszło wszak na jaw, że na lotniskach, w restauracjach i w hotelach zapanowała swoista dyskryminacja: osoby z dziećmi przeszkadzają osobom bezdzietnym. Powstał więc w jednym kraju nawet projekt ustawy zezwalającej na zakazywanie wstępu dzieciom (a tym samym rodzicom z dziećmi) do określonych stref. I zaraz pytanie, czy nie jest to dyskryminacja, skoro single wchodzić mogą wszędzie, a pary z dziećmi – nie. Będzie więc nad sprawą obradowała jakaś podkomisja w…

GEST ZA 8 MILIARDÓW DOLARÓW… (archiwalny, 29.04 2012)
Gospodarka / Maj 9, 2017

W poprzednim tygodniu nasze media rozszumiały się na temat 8-iu miliardów dolarów, jakie Polska, tytułem członkowskiego wsparcia, wpłaci niebawem do kasy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Krystyna Lagarde – obecna szefowa tej instytucji – publicznie podziękowała władzom naszego kraju za – jak to ujęła… „wyjątkową hojność”, dodając przy tym „cieplarnianą pic-formułkę” (tak zwykłem określać pewne elementy tego typu wystąpień…), iż „takie podejście rządu polskiego pokazuje chęć wspólnego działania na rzecz wzmocnienia światowej gospodarki”. Jeżeli ktoś, kupując za dobrą monetę ową pic-formułkę, chciałby się jednak dowiedzieć jak konkretnie zostaną wykorzystane nasze dolary i jak wygląda „wzmacnianie światowej gospodarki” w wydaniu MFW – powinien prześledzić nie tyle historię tej instytucji, ale chociaż pobieżnie mechanizm jej działania, a przede wszystkim jej dorobek, zwłaszcza w odniesieniu do rachunku kosztu. Otóż – w 1944r. na mocy tzw. „porozumienia z Bretton Woods” zostały powołane do życia dwie instytucje, działające potem jako agencje ONZ – Bank Światowy i wspomniany tutaj Międzynarodowy Fundusz Walutowy. W założeniu Bank Światowy miał wspomagać odbudowę państw najbardziej zniszczonych przez II wojnę, zaś MFW – powierzono rolę strażnika wymienialności walut na złoto. W tym czasie bowiem w wymianie międzynarodowej obowiązywał tzw. parytet złota i – najkrócej mówiąc – MFW miał, skupując lub sprzedając waluty w…