Od lat mówi się o potrzebie gruntownej reformy obecnego systemu podatkowego. Przez wiele środowisk ekonomicznych – w tym przedsiębiorców oraz przez większość zwykłych ludzi – jest on uważany za skomplikowany, wymagający permanentnego angażowania kadr z odpowiednim wykształceniem z zakresu rachunkowości, a na dodatek niestabilny, uznaniowy i kosztowny.

Jak widać PR-owcy, opiekujący się panią Ewą Kopacz − choć usilnie − to jednak na próżno próbowali, dla poprawy jej wizerunku na stanowisku premiera, stworzyć analogię między nią a Lady Margaret Thatcher, sprawującą ów urząd w Wielkiej Brytanii w latach 1979−1990.

12 grudnia 2013r. w Ciechanowie, odbyło się kolejne spotkanie dyskusyjne zorganizowane przeze mnie w ramach Ciechanowskiego Klubu Tygodnika „Najwyższy Czas!”. Tym razem temat spotkania – „Co zagraża Polsce?”, a głównymi postaciami byli dr Stanisław Krajski oraz Leszek Szymowski (goszczący po raz drugi w Ciechanowie, tym razem z promocją swojej książki pt. „Seryjny samobójca”).
Grzechem dla Polaka podczas podróży po Włoszech, byłoby nie wstąpić na Monte Cassino.
Słynne wzgórze i leżące pod nim miasto Cassino, znajdują się mniej więcej w połowie drogi z Neapolu do Rzymu, którą właśnie się przemieszczam. Podążamy ok. 2 godzin autostradą A1, zwaną „Autostrada del Sole”, potem musimy trochę zboczyć mniej więcej na wysokości Sant Angelo w Strada Statale 630 Formia Cassino.
Pod tą nazwą kryje się jeden z przystanków w mojej wędrówce po Włoszech w 2014r., miasteczko liczące 7 tysięcy mieszkańców, położone w chyba najpiękniejszym regionie Italii – Toskanii, w prowincji Siena.
Należy do niemałej grupy miejscowości na świecie, które swe nazwy zawdzięczają imionom świętych Kościoła lub na pamiątkę ważnych wydarzeń religijnych zwykle z nimi powiązanych.
Szlak mojej wędrówki po Italii rozpoczyna się na południu, w Lamezia di Terme nad Morzem Tyrreńskim. Jest to jedno z bardziej popularnych we Włoszech miejsc lądowań czarterowych samolotów turystycznych. Tu przybywa się na letnie plażowanie, stąd wyrusza wiele wycieczek na północ kraju, tutaj często mają miejsce międzylądowania w podróżach z głębi Europy na Sardynię.
Prosto z lotniska udajemy się w trasę. Głównym naszym celem jest słoneczna Toskania, ale po drodze także Pompeje, Neapol i oczywiście Rzym.
Zamieszczam tutaj relację filmową ze spotkania z księdzem Isakowiczem-Zaleskim, które zorganizowałem ostatnio (28.04 br) w Ciechanowie w ramach lokalnego Klubu Tygodnika „Najwyższy Czas!”, wespół z młodymi ludźmi z organizacji „Narodowy Ciechanów”, a pod patronatem medialnym tygodnika „Extra Ciechanów”. Temat: „Stosunki polsko-ukraińskie w świetle Wołynia i Majdanu”.

8 kwietnia br., jak wiadomo, zakończyła życie Margaret Thatcher – jedyna w historii Wielkiej Brytanii kobieta, której powierzono urząd premiera tego kraju (1979) i która skutecznie sprawowała go przez 11 lat – szefowa Partii Konserwatywno-Unionistycznej, trzykrotnie prowadząca ją do wyborczego zwycięstwa. Znana z konsekwentnej postawy, dzięki której zyskała przydomek Żelaznej Damy. Uosabiała nurt polityczny współcześnie określany „thatcheryzmem” – liberalizm ekonomiczny połączony z monetaryzmem, dążeniem do prywatyzacji wielu gałęzi przemysłu, niechęcią do pogłębiania integracji europejskiej i centralizacji państwa.

Zupełnie niedawno udało mi się wydobyć z zasobów Katolickiego Radia Ciechanów KRC 103,9 FM, nagranie wywiadu z redaktorem Stanisławem Michalkiewiczem sprzed roku, przeprowadzonego dla KRC podczas jego wizyty w Ciechanowie 11 marca (2013′), kiedy to przybył na moje osobiste zaproszenie. Na wywiad udaliśmy się tuż przed spotkaniem z mieszkańcami na temat „Polska wobec kryzysu” (relację filmową z tamtego spotkania znajdziecie także tutaj na blogu „parę tekstów dalej”…).
Zaręczam, że mimo upływu czasu wywiad nadal aktualny i niczym sam bohater, jest jak dobre wino – czym starszy tym lepszy. Warto posłuchać….\

Jest takie powiedzenie – „Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach…” Właśnie, kiedy piszę te słowa, wędruje przez Warszawę parada bezmyślności… Marsz ekologów podążający pod dwoma następującymi hasłami: 1) o polepszenie klimatu (na co w rzeczywistości większego wpływu i tak nie mamy, wbrew całej propagandzie „globalnego ocipienia”…, pod którego pozorem publiczne pieniądze wyciąga masa różnych cwaniaków na całym świecie) oraz 2) maszerują o tzw. „sprawiedliwość społeczną” (jak wiadomo: sprawiedliwość jest jedna – po prostu „sprawiedliwość”, tzn. albo jest, albo jej nie ma – zaś „sprawiedliwość społeczna” to mniej więcej tak, jak Anna Grodzka na tle mężczyzn i kobiet..). Widać niektórzy muszą się zdrowo nachodzić nim trochę pomyślą… Jedyne zbiorowe marsze w nadziei na coś, jakie uznaję – to: pielgrzymki, procesje, spacer w niedzielę do kościola z rodziną. No i pojutrze rano zaprowadzam swoją córcię do szkoły (też w nadziei na lepszą przyszłość jej i swoją). Ale to akurat ma sens… http://www.wprost.pl/ar/425357/Marsz-ekologow-w-Warszawie-Ida-dla-Klimatu-i-Sprawiedliwosci/
Tomasz J. Ulatowski, 16.11 2013r.
Na przykład Bogdan Pęk o „globalnym ociepleniu”…